Forum Akordeonistów Strona Główna
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Nasz muzyczny Olimp
Autor Wiadomość
gizmo666 
Klub Forumowicza
Samaël



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 4070
Wysłany: Wto 06 Lip, 2010   Nasz muzyczny Olimp

Czytając ostatnio temat o Vanessie Mae, Michau przytoczył mi ciekawy pomysł na temat.

mianowicie - jak wyglądają wasze muzyczne ideały w danej epoce. podawajcie po jeden, góra trzy przykłady waszych muzycznych mistrzów od epoki w której go posiadacie (bo wiadomo, nie każdy lubi muzykę średniowiecza załóżmy). Przy okazji uzasadniajmy nasz wybór, aby każdy mógł za waszym pośrednictwem inaczej spojrzeć na danego kompozytora, jeśli obecnie za nim nie przepada

mój Olimp otwiera epoka baroku:
Jan Sebastian Bach - chyba nikomu nie trzeba przedstawiać :) ze wszystkich muzycznych Bogów ten jest dla mnie Zeusem :) dzięki niemu ZROZUMIAŁEM muzykę klasyczną. I o dziwo nie uważam go za mistrza od kiedy wysłuchałem Toccaty i fugi, ale od utworu który podawałem na forum niejeden raz - Chaconne d-moll - utwór na którym pierwszy raz w życiu mi łza poleciala

Klasycyzm :

tutaj nie mam takiego stałego powiedzmy boga, ale jak zapewne większość się zgodzi, TRZEBA za niego uznać Volfganga Amadeusza Mozarta. przede wszystkim dlatego że tworzył niesamowite utwory, w ciągu tak krótkiego i można też powiedzieć niewykorzystanego do końca życia.

Romantyzm :

Tutaj posiadam dwóch mistrzów:

Ferenz Schubert - tutaj przyznam się że jego utwory są mi znane od niedawna :) , bo przekonałem się do jego twórczości pare miesięcy temu na lekcji Literatury. Utwór który otworzył mi oczy na jego twórczość to oczywiście Symfonia h-moll "Niedokończona". Później horyzonty poszerzyły mi się o jego pieśni które uwazam za prawdziwe muzyczne zjawisko

Antonin Dvorak - wcześniej słuchałem jego muzyki i uważałem ją za po prostu fajną. ale dopiero po wysłuchaniu Symfonii z Nowego Świata dowiedziałem się że jego muzyka to coś więcej niż tylko pitu pitu dla ludności :D

XX wiek :

tutaj jeszcze przyznam nie mam wybranych przedstawicieli, ale jak na razie myślę że zaliczą się do nich Igor Strawiński i Dymitr Szostakowicz. jeszcze może Aleksandr Borodin. Na razie pominę wytłumaczenia "czemu?". Jak przyjdzie czas i zagłębię się bardziej w ich twórczość wydam werdykt.

I na koniec podajemy muzyka który kiedyś waszym zdaniem powinien należeć do waszego Olimpu :)

dla mnie to oczywiście, wielka, niezastąpiona, moja cesarzowa muzyki rozrywkowej - Vanessa Mae, która sprawiła że dziś mam zupełnie nowe spojrzenie i na muzykę klasyczną jak i na rozrywkową. Na pewno kiedy będę realizował swoje przyszłe cele związane z graniem na scenie, będę się wzorował na jej twórczości.


ufff... przyznam, trochę pisania w tym temacie jest, ale mam nadzieję że niejeden spojrzy na waszych mniej lubianych kompozytorów z nowej lepszej strony po rozpatrzeniu zdania innych osób :)
_________________
Śpiewacy sądzą, że będzie ich słychać. Zadaniem orkiestry jest do tego nie dopuścić.

Thomas Beccham
 
 
     
Lotos 
Accordion4Life


Dołączył: 22 Cze 2009
Posty: 855
Wysłany: Śro 07 Lip, 2010   

barok:

-JSB
-dorzuce tu też D.Cimarose (on co prawda w rokoku śmigał, no ale dobra...)

klasyk:
hm... nikogo nie grałem. zostaje Haydn, bardzo wciagajaca muzyka.

romantyzm:
-chopin ze wzgledow patriotycznych i stylu selektywnie polskiego
-brahms

XXw
-ruscy: Zołotariew, Zubicku i spółka- MISTRZOWIE
_________________
NIE MA MNIE? :D
 
 
     
Ryszard 
Redaktor Portalu
Redaktor Portalu


Pomógł: 21 razy
Dołączył: 05 Wrz 2008
Posty: 1994
Wysłany: Pią 17 Wrz, 2010   

barok:

może nikogo nie uwielbiam, ale granie Bacha sprawia dużo satysfakcji, poza tym faktura polifoniczna jest dużo ciekawsza od homofonicznej, a i jego utwory to taka trochę "harmoniczna matematyka". I na pewno cały barok był dużo mniej "klasyczny" od klasycyzmu, którego za bardzo nie lubię.

klasycyzm:

----------------------------------------------

romantyzm:

Hector Berlioz wraz z "Symfonią fantastyczną" zdecydowanie na czele [oczywiście ze szczególnym naciskiem na dwie ostatnie części - zdeformowany idee fixe, potężna sekwencja Dies Irae, fagotowe "przygrywki"...]. Więcej faworytów nie mam, choć ogólnie muzyka romantyczna jak dla mnie jest ok [więc Mahlera, Liszta i innych zdarza mi się posłuchać].

XX wiek:

tu mam wielki problem z wyborem ulubionego kompozytora, gdyż uwielbiam XX-wieczną muzykę.

Na pierwszy miejscu postawię jednak Bartoka - za fantastyczne łączenie motywów folklorystycznych z bardziej współczesnymi tendencjami [IV część muzyki na instrumenty strunowe, perkusję i celestę obrazuje to w pełni].

Dalej: Stravinsky [użycie polifonii oraz rozszerzenia tonalności dur-moll to to co uwielbiam w tej muzyce; poza tym oczywiście "folkowość" "Święta wiosny" (chociaż "Ognisty Ptak", czy "Koncert Hebanowy" również w niczym mu nie ustępują)], Messiaen.

Z późniejszych:

Xenakis, Ligeti [utwór na 100 metronomów!], Gubaidulina, Penderecki, Varese (uwielbiam muzykę awangardową, nietypowe współbrzmienia, dźwiękowe "plamy", jak i dynamiczne, agresywne, współczesne granie; kwartety smyczkowe Xenakisa czy Ligetiego to właściwie jedyne jakich chętnie i dla przyjemności słucham).

Górecki [za klimat], Kilar [tu znowu folk - "Orawa", "Krzesany"].
_________________
 
 
     
Grzesiek 

Dołączył: 04 Lip 2010
Posty: 32
Wysłany: Pią 17 Wrz, 2010   

Bardzo fajny temat :)

Niestety, mój Olimp zaczyna się dopiero w Romantyzmie.
Nic do tego czasu nie wzbudza ogółem we mnie takiego uznania z paroma wyjątkami. Dokładnie dwoma (przynajmniej tyle mam zawsze na myśli mówiąc o muzyce wczesnej, barokowej i klasycznej). A są to "Cztery pory roku" Vivaldiego - co tu dużo mówić, mistrzostwo - i Kanon D-dur Pachelbela - Johann, zupełnie jak Szekspir, wyprzedził swoją epokę tym utworem moim zdaniem - użył oczywiście ówczesnych mu instrumentów i stylu, ale cały utwór jest takim utworem, który mógłby reprezentować muzyczny dorobek ludzkości (np. w pojedynku z cywilizacjami pozaziemskimi :) .

Sam romantyzm - dla mnie to kulminacja, szczyt osiągnięć ludzkości w dziedzinie muzyki (dotychczasowy! nie mówię, że nigdy do tego nie wrócimy!). Praktycznie w każdym kraju europejskim był co najmniej jeden wybitny kompozytor, dochodząc nawet do kilkunastu w kompozytorogennych Niemco-Austriach :) Różnorodność gatunków - każdy może znaleźć coś dla siebie z tej epoki - do mnie przemawia ogólna zasada - więcej patosu i orkiestry - więcej ciar :) Wszelakie uwertury oper, symfonie, których wtym czasie było mnóstwo. Ale nie tylko. Fortepian - mój pierworodny instrument (zanim wziąłem do ręki akordeon :) ) przyżywał swój renesans w romantyzmie. Powstało setki wspaniałych koncertów fortepianowych, i solowych utworów. Gdybym miał wybierać swojego Zeusa to celowałbym w Króla Walca - Jana Straussa II - ale z pewnością obsadziłbym go potężną radą królewską :)

XX w. wniósł do muzyki (klasycznej) za dużo psychodeli - upatrywałbym w tym przyczyny, dlaczego właśnie w tym czasie tak bardzo rozwinęła się muzyka tzw. rozrywkowa (niezapomnijmy, że to właśnie w romantyźmie za rozrywkową uważano wszlekie walce, polki, itd.). O ile jeszcze p. Strawiński, Bartok napisali parę niezłych kawałków - słuchając ich czuję się jakbym słuchał muzyki filmowej (o której też napisze, nawet dużo więcej niż tu, ale to nie ten temat :) ) to już taki Schonberg czy Stockhausen to kompletnie niezrozumiała forma sztuki (trudno nazwać to muzyką).

Jak już wyżej napisałem muzyka filmowa odgrywa niesamowitą rolę w dzisiejszych czasach, ale to inny temat (dla mnie nawet o wiele ciekawszy :) )...
 
     
gizmo666 
Klub Forumowicza
Samaël



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 4070
Wysłany: Sob 18 Wrz, 2010   

Cytat:
Jak już wyżej napisałem muzyka filmowa odgrywa niesamowitą rolę w dzisiejszych czasach, ale to inny temat (dla mnie nawet o wiele ciekawszy )...


ten temat nie tyczy się tylko mzuyki klasycznej :) możesz napisać co tam Ci chodzi po głowie z tą muzyką filmową :)
_________________
Śpiewacy sądzą, że będzie ich słychać. Zadaniem orkiestry jest do tego nie dopuścić.

Thomas Beccham
 
 
     
ARO 

Pomógł: 9 razy
Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 217
Wysłany: Czw 23 Wrz, 2010   

Lubię-Zoe-bo-ma-fajną-pupę.

Krótko z poprzednich epok to Bach, Scarlatti, Monti, Chaczaturian... jest ich więcej, lecz w grę wchodzą pojedyńcze kompozycje.

Tak więc na pierwszym miejscy stawiam Astora Piazolę. Jego kompoozycje przepełnia tyle emocji... Sentyment do gatunku.

Miles Davies, Coltrane, Mr. Sonny R i można tak wymieniać tych murzynów...:D

Galliano - świetne kompozycje do improwizacji, utrzymane w charakterystyce jazzowej (tylko jeszcze nie potrafię :( :(:(

Ostatnio przypadł mi do gustu Zubicki i Angelis. Lubię wschodnich kompozytorów, lecz Zubicki ma trochę inny styl niż reszta tamtego okręgu. Bardziej dowolna itnterpretacja jego utworów zbiera u mnie pkt.

Oczywiście jak na akordeonistę przystało lubię kompozycje Siemionova, Zołotariewa.

Precz z 332 miał mega pomysł. Współczesny, "melodyjny" oraz zwarty kawałek, nie żaden kwas.

Nie przekonuje mnie Krzanowski i jemu podobni.

Pozdr.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 10